sobota, 14 kwietnia 2018

Trener językowy czy nauczyciel? A moze dwa w jednym?!


Dziś chciałabym zainteresować was czymś, co mnie od dłuższego czasu bardzo interesuje, a nawet fascynuje! A mianowicie tym jak zmotywować uczniów i słuchaczy do nauki, ponieważ przy braku motywacji cała praca, zarówno moja jak i ucznia,  tak naprawdę  obraca się proch.
Sama też byłam (i w pewnym sensie nadal jestem uczniem, bo przecież uczymy się całe życie)  i przyznam, że mam dość słuchania suchego, bezdusznego : UCZCIE SIĘ! I tyle!
Gro nauczycieli zostawia ucznia z takim komunikatem nie wnikając w szczegóły, jak poradzą sobie z przyswojeniem wiedzy. Nie pokazuje technik , sposobów dzięki którym nauka może być o wiele łatwiejsza, a jedynie wymaga szybkich i trwałych rezultatów. Potem próbuje rozliczać z efektów końcowych testowo lub ustnie, które często nie są takie jak oczekiwano. I wtedy dramat! Nauczyiel rozczarowany, a uczeń zniechęcony do pracy.
I dlatego właśnie, na zajęciach, które prowadzę, bardzo staram się  połączyć nauczanie ze wsparciem motywacyjnym, aby dać uczniom zaplecze= wsparcie techniczne. Pokazuję różnorodne sposoby przyswajania wiedzy i dobieram je do studenta, ucznia, słuchacza indywidualnie, bo to właśnie dzięki nim będą stosunkowo szybko mogli uzyskać pierwsze efekty, czyli posługiwać się językiem angielskim. 
Poza tym, uczę  wyznaczania krótkoterminowych celów, oraz tych długoterminowych, gdyż niezmiernie istotnym elementem jest to, aby wiedzieć po co poświęcamy czas takiej czynności jak nauka języka,  a nie innej, gdy w tym czasie moglibyśmy nic nie robić, lub robić coś innego, równie lub bardziej wartościowego.
A zatem....jak pracujemy? Metodą 3-ch kroków:
1. Razem się zastanawiamy do czego potrzebna jest nam znajomość języka angielskiego.
2. Wytyczamy cele.
Rozpisujemy je na kroki=etapy, dostosowując ich wielkość do indywidualnych potrzeb ucznia.
3. Działamy. Wspólnie, razem, ramię w ramię.

Ćwiczenia dzielimy na takie gdzie:
a) uczymy się budowy zdania, bo ono jest fundamentem, głównym narzędziem do pracy. 
b) Wprawiamy zdania w ruch, znów razem, aż rozpędzimy tę niezwykłą maszynę i uczeń może już działać samodzielnie (nawet jeśli popełnia błędy! Tak...błędy...nie bójmy się tego słowa.)
c) rozmawiamy na luźne tematy, gdzie nie skupiamy się na błędach, a ja udaję Panią z Chin (np) unikając w ten sposób podrzucania gotowych odpowiedzi. A wszystko po to, żeby zmotywować słuchacza do szukania różnych sposobów wyrażania swoich myśli.
d) Poruszamy  tematy, gdzie wypowiedź jest kontrolowana i poprawiamy błędy! (  tak, tak...poprawiamy!...i to na gorąco, zanim uczeń zapomni, co powiedział. Czyż nie lepiej uczyć się na własnych błędach?! Co uczniowi da poprawienie po 10 minutach dyskusji. Wtedy trudno jest przywołać w pamięci wypowiedziane zdania i się do nich odnieść, prawda? )

-Tak!, Owszem rozwiązujemy testy, ale głównie gdy uczymy się do egzaminów. Tu też omawiamy, nie tylko czego się uczyć, ale jak, aby dobrze sobie z nimi radzić.

-A poza tym...dużo się śmiejemy, bo przy pozytywnym nastawieniu nic być trudne i nudne zwyczajnie nie może.

Jeśli po przeczytaniu tego artykułu dochodzicie do wniosku, że przydałoby Wam się wsparcie motywacyjne  w Waszej drodze do językowego sukcesu zapraszam na zajęcia oraz warsztaty ze mną.
( które odbędą się w Poznaniu).  Zapisy tylko drogą mailową, na poniżej podany adres. Termin podam w najbliższym czasie w zależności od ilości chętnych. Ilość chętnych jest również warunkiem ruszenia warsztatów, a zatem przekażcie informację dalej. Może jeśli nie wy to koleżanka, kolega, brat czy siostra skorzysta z okazji doszkolenia.

Pozdrawiam serdecznie życząc Wam owocnej pracy z językiem.
 
d.zawadzka@poczta.onet.pl 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz