czwartek, 22 lutego 2018

Angielski? Ale(ż) naturalnie!




"Uczyć się , uczyć...a ja się nie chcę uczyć...ja to bym tak chciała ten angielski przyswoić naturalnie!" powiedziała kiedyś moja uczennica , a ja zapytałam.
-Czyli, że jak niby byś chciała?
-No tak, zwyczajnie, żeby od razu mówić, a nie...
-A nie co?
-No... żeby ta nauka nie była taka nudna.
Dla mnie nie jest- odparłam. Ja uwielbiam mówić w języku obcym! Ja się tym delektuję, bawię...
Dziewczyna popatrzyła na mnie jak na kosmitkę. Oczyma duszy już widziałam , co sobie pomyślała:                                                 LUBIĆ? NAUKĘ? WARIATKA!
Wtedy zadałam jej fundamentalne pytanie.
A  do czego tobie ten język jest potrzebny? Po co chcesz się go nauczyć?

(Tu zapadła na chwilę cisza. Potem dziewczyna coś bąkała pod nosem o egzaminach i takich tam, zupełnie bez przekonania. Konkretnej odpowiedzi jednak  nie otrzymałam, choć pytanie nie było z grupy SKOMPLIKOWANYCH)

Uśmiechnęłam się więc tylko, bo... każdy chciałby tak NATURALNIE, tylko, ze nie chciałby nic a nic robić. A nawet małe dzieci wiedzą, ze BEZ PRACY NIE MA KOŁACZY!
Naturalnie,  można za angielski zabrać się tak bardziej NATURALNIE, ale tu też nic nie zrobi się samo. Należałoby się wtedy odciąć od ludzi gadających po polsku i otoczyć wianuszkiem obcokrajowców, lub umówić, się, ze znajomymi ze ze sobą nie rozmawiamy czy piszemy po polsku, a na przykład tylko w języku angielskim. A potem przebywać w ich towarzystwie ile tylko można i gadać "ile fabryka dała". Dużo i regularnie czytać i słuchać- bawić się językiem  jak dziecko chłonne nowo poznanego świata.Wówczas zanurzylibyśmy się w środowisku tego języka. Naśladowalibyśmy się nawzajem i w końcu kopiowalibyśmy podając dalej, bo tak wygląda proces nauki.
 Tymczasem jeśli nie mamy takich możliwości, a jedynie jedną lub dwie lekcje języka tygodniowo ( o ile nie miesięcznie!!!) to nie oszukujmy się, pozostaje nam wytrwała praca, która nie musi wcale być nudna. To od nas i tylko od nas zależy jak będziemy ją postrzegać.  Czy jak ciasto z kremem, na które mamy ogromniastą ochotę, czy jak  zakalec z grudkami!

-Otocz się ludźmi , którzy nie mówią po polsku- zaproponowałam.
-Ale ja nie znam takich.
-To przychodź do mnie codziennie, ale ani słowa po polsku. Wyobraź sobie, ze jestem z Chin
-Nie stać mnie.
-To czytaj, słuchaj...
-Ale ja nie mam czasu,  chłopaka mam.
-To piszcie do siebie po angielsku! Bawcie się językiem razem.
-Głupio tak...będzie się ze mnie śmiał, jeśli popełniam błędy.
-To wyjedź!- powiedziałam po chwili do dziewczyny nieco już poirytowana.
 Nie mogę-  odpowiedziała rozczarowana i wzdrygnęła ramionami
-Dlaczego?
-Kasy nie mam...no i niby jak to tak ...bez języka?
(tu ręce mi opadły!)

-Hmmm...to mam pomysł- powiedziałam po chwili namysłu
-Jaki? uczennica nagle ożywiła się , mając nadzieję, ze w tym oto momencie otrzyma ode mnie antidotum na jej bolączki.
-Daj sobie spokój!
-Co proszę?- prawie ją zatkało.
-Zwyczajnie...odpuść sobie. Ty nie robisz co w twojej mocy, żeby nauczyć się języka, tylko żeby się go NIE NAUCZYĆ. Jesteś jak kursant, który chce zdać na prawo jazdy, ale nie chce mu się wsiąść do samochodu. I jeszcze się dziwi, ze nie umie jeździć.
Oczekujesz, że ktoś, jak wróżka,  machnie różdżką i wleje ci całą swoją wiedzę do głowy. A  nauka języka jest jak wyprawa w nieznane po przygodę. Sprawia przyjemność tym , którzy cieszą się po drodze każdym widokiem. Tym, którzy mają motywację, którzy widzą sens w jego używaniu i drzwi, które dzięki temu się przed nimi otwierają.
Jeśli naprawdę chcesz się nauczyć języka, zacznij cieszyć się poznawaniem nowych słów, ludzi czytaniem gazet, słuchaniem programów. Niech każde słowo, każdy zwrot  będzie jak odnaleziony skarb. A ty będziesz delektować się każdym krokiem postawionym na swej drodze, postawionym NATURALNIE.
:)))

A co Wy o tym sądzicie? Zachęcam do komentowania:)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz